Najpierw był zdumiony ufnością swojego stryjecznego bratanka, a potem musiał zająć się uspokajaniem go. Po ja¬kimś czasie Henry przytulił się spokojnie do jego szerokiej piersi, wyraźnie zadowolony. Dopiero wtedy Mark nacisnął dzwonek, by wezwać służbę.

co Julianna mówiła o Johnie.
– Wciąż masz klucz do tego mieszkania?
ciotki Hattie. Dom ciotki Hattie. Malinda wiedziała,
Miał ochotę krzyczeć, taką z tego czerpał siłę.
A John Powers nie był amatorem.
z uwagami architekta. Jack od wielu godzin siedział
-Słucham? - Richard raczej udał niż nie zrozumiał.
na nią bez siły.
Dołączyła do nich Bea.
dwoje.
do kawiarni. – Mam nadzieję, że przynajmniej przygotowaliście menu
Kate westchnęła cicho.
- Gdzie będę mieszkać? - zapytała cicho.
małżeństwami. Nie musisz się o nic martwić, bo wszystkie są

"Mogliby tylko ci powiedzieć, co zrobiliby na twoim miejscu, ale -jak prawdziwi przyjaciele - nie powiedzieliby, co

Przytrzymał ją. Zaśmiała się, widząc jego przerażenie.
spojrzała w górę. – Wiesz, kiedy poczułam, że ktoś mnie obserwuje, to
– Co tam?

zdrowiem. A potem nawet wzięli ich odciski palców, żeby sprawdzić je

Mark zaczynał przeczuwać, że to będzie trudniejsze, niż przypuszczał.
- Nie wierzę w to - powiedziała z trudem gdzieś w przestrzeń.

Uroda dziewczynki nie gaśnie nawet pod wpływem nieprzyjemnego grymasu, jaki pojawia się na jej buzi na widok nowej opiekunki.

- Tak, spotkałem takiego dorosłego. Zaprzyjaźniliśmy się nawet. Opowiadałem ci już o nim. Był pierwszym
Kolacja przez jakiś czas przebiegała w milczeniu Wróćmy do kwestii listu - zaproponował w końcu Mark, dolewając wina.
- Nie pozwolę ci się wycofać - oznajmiła. – Potrzebuję twojej pomocy. Wychowałam moją siostrę praktycznie sa¬modzielnie, a ona odwróciła się ode mnie i złamała mi ser¬ce. Gdzieś popełniłam błąd. To samo mogłoby się przydarzyć, gdybym samodzielnie wychowywała Henry'ego. Tym razem wolę się zabezpieczyć. Przyglądał się jej badawczo.